Prognozy i postanowienia noworoczne PDF Drukuj Email
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Witamy w Nowym Roku!

Oczywiście życzymy naszym czytelnikom (sobie także, a jakże!), żeby po chudym roku 2011 nadszedł w końcu rok tłusty i żyzny. O prognozach piszemy poniżej, a co do postanowień noworocznych... każdy z nas doskonale wie, czego sobie najbardziej życzy.

Zobaczmy, co czeka tych, którzy mieszkają i pracują w Wielkiej Brytanii? A może i tych, którym przychodzi czasem taka myśl, żeby poszukać pracy na wyspach?

Mimo, że doniesienia płynące z rynku pracy w Wielkiej Brytanii są umiarkowanie dobre, spróbujmy spojrzeć na nadchodzący rok z optymizmem.

 

Chartered Institute of Personnel and Development prognozuje, że spadek zatrudnienia w 2012 będzie większy w porównianiu z poprzednim rokiem, a jego szczyt (2,85 mln) przypadnie na 2013 r.

Choć sytuacja na Wyspach nie przedstawia się różowo, faktem jest, że recesja na rynku pracy nie dorównuje tej, jaka dotknęła kraje strefy Euro. Gospodarce brytyjskiej nie grożą fatalne wskaźniki ekonomiczne, jakie odnotowywano w 2008 - 2009 r.

Wskaźnik bezrobocia, który obecnie wynosi 8,3% wzrośnie do 8,8% w 2012.

Eksperci CIPID prognozują, że rynek pracy ulegnie znacznemu osłabieniu, co uderzyć może zwłaszcza w osoby w wieku emerytalnym poszukujące pracy.

Sytuacja młodzieży wcale nie przedstawia się lepiej. W listopadowym raporcie The Office for National Statistics (ONC, odpowiednik polskiego GUSu) oszacowano, że liczba młodych bezrobotnych wynosi powyżej miliona (jest to najwyższy wynik od dwudziestu lat).

Ciekawych informacji dostarcza analiza rynku pracy, przeprowadzona przez portal rekrutacyjny Totaljob. Wg danych agencji, w zeszłym roku liczba miejsc pracy wzrosła o 8%, a liczba aplikacji na jedno stanowisko aż o 42%! Średnio na jedno miejsce pracy przypadają 23 aplikacje - najwięcej na stanowiska administracyjno-biurowe (aż 45) oraz na stanowiska w biurach obsługi klienta (46). Najwięcej chętnych aplikuje w stolicy Wielkiej Brytanii (aż 60 na stanowiska administracyjno-biurowe), trochę lepiej jest we wschodniej Anglii (średnio 10). Największy wzrost aplikacji przypada na Szkocję, ale tam też powstało najwięcej nowych miejsc pracy.

Trochę inaczej wygląda sytuacja w sektorze usług specjalistycznych (przemysł inżynieryjny, paliwowy, czy lotniczy). Liczba miejsc pracy rośnie tu najszybciej, w przeciwieństwie do liczby chętnych, która pozostaje na stałym poziomie.

W kryzysie o wiele lepiej radzi sobie sektor prywatny. Z wyliczeń Totaljob wynika, że w II połowie 2011 r. na jedno utworzone miejsce pracy w tym sektorze przypadało aż 13 zlikwidowanych w sektorze publicznym.

Jak więc radzić sobie z trudną sytuacją na rynku pracy?

Recepta jest prosta i chyba uniwersalna: trzeba być elastycznym, otwartym na zmiany, dopuszczając myśl o przeprowadzce, czy zmianie branży.

Czasem konieczna staje się także weryfikacja wyobrażeń o wysokości zarobku. Uczestniczącym w rekrutacji doświadczeni rekruterzy przypominają, że dobrze przygotowana aplikacja musi być skrojona „na miarę”, czyli do wymogów danego stanowiska.

Drodzy czytelnicy! Raz jeszcze życzymy dużo optymizmu, a co za tym idzie sukcesów zawodowych, wspominając słowa Churchilla: "Podejście jest tą małą rzeczą, która robi dużą różnicę."

Korzystałam z publikacji BBC.

Poprawiony: niedziela, 29 stycznia 2012 15:50
 
RocketTheme Joomla Templates