| Inflacja daje nam się we znaki |
|
|
|
|
Jak pokazuje raport Office for National Statistics (odpowiednik polskiego GUSu), w 2011r. ceny większości artykułów wzrosły w porównaniu z grudniem 2010. Wzrost ten z końcem roku był niższy w porównaniu z poprzednimi miesiącami. Przyjrzyjmy się, które podwyżki uderzyły najbardziej po kieszeni mieszkańców UK... Co zdrożało i o ile?Jedzenie i napoje: 3,8 %
Alkohol i tytoń: 9%
Odzież i obuwie: 1,8%
Łączność: 6,6%
Restauracje i hotele: 4,4%
A co staniało?
PrognozyW tym roku można spodziewać się kolejnych wzrostów. Ceny artykułów żywnościowych będą rosły, ale w umiarkowanym tempie. Przyczynić się może do tego zeszłoroczny urodzaj , osłabienie gospodarki azjatyckiej, a także wzrost VAT. Zdrożeją również alkohole i tytoń. W tej grupie wzrost cen warunkowany jest wzrostem zarówno kosztów ogólnych i podatków, jak i materiałów, używanych do produkcji np. piwa. Wzrosną ceny odzieży i butów. Prognozowana podwyżka związana jest z fatalnymi wynikami, jakie branża odzieżowa odnotowała zeszłym roku. W poszukiwaniu oszczędności producenci rozważają transfer produkcji do krajów, gdzie koszty siły roboczej, a co za tym idzie – ogólnie produkcji są dużo niższe. W 2012 r. wzrosną także ceny energii elektrycznej i gazu. Łagodna zima, sprzyjająca klientom, zmusiła dystrybutorów energii do obniżki cen na początku 2011r.. Przedstawiciele koncernów paliwowych przewidują jednak wzrost cen surowców energetycznych w drugiej połowie tego roku ze względu na rosnące koszty ogólne. A co w Polsce?Dla mieszkających w UK pocieszający być może fakt, że inflacja dotyka w podobnym stopniu Polaków. Główny Urząd Statystyczny podaje, że w grudniu 2011 roku ceny wzrosły aż o 4,6 proc. w stosunku do grudnia 2010 roku. Odpowiadają za to te przede wszystkim rosnące ceny żywności i koszty mediów. Najbardziej wzrosły opłaty w zakresie transportu (o 7,7%) i ceny żywności i napojów bezalkoholowych (o 5,6%), koszty mieszkania (o 5,5%). Ceny w restauracjach i hotelach wzrosły o 4,2%, a opłaty, związane z edukacją o 3,4%. Inaczej jednak niż w Wielkiej Brytanii staniała odzież i obuwie (o 1,5%) oraz łączność (o 0,8%). Wynika z tego, że na zakupy ciuchowe bardziej opłacało się wybrać do Polski. Wygląda na to, że w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem na kryzys (przynajmniej w UK) staje się... czytanie i i spotkania w przyjaciółmi na partyjce scrabble. Najlepiej oczywiście w domu. Korzystałam z raportów ONS i GUS
|
| Poprawiony: niedziela, 22 stycznia 2012 15:20 |



